Zielone curry z kurczakiem

greencurry1Dzisiaj nie ma opisu, lecz jest wierszyk o zielonym curry:

W lodówce słoiczek mieszkał zielony,

Sąsiada miał – groszek mrożony.

Codziennie okiem na mnie łypali,

Po pewnym czasie się już dąsali,

Że pominięci, że obrażeni, że ich nie lubię,

Że tylko z makaronem i pomidorem coś dłubię.

Aż przyszedł dzień, poniedziałek to był się zdaje,

Gdy naszła mnie chęć na dalekie kraje.

W garze wylądował kurczak, kafiru liść i kokosowe mleczko,

Limonka, groszek i zielonego curry deczko.

Słyszałam tylko potem, jak sobie skromnie opowiadali,

że tacy zieloni, zdrowi, i że wszystkim smakowali.

Składniki:

  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki zielonej pasty curry
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 1 podwójna pierś z kurczaka
  • 6 liści kafiru (lub skórka otarta z limonki)
  • 1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 1 łyżeczka sosu rybnego
  • sok z 1/2 limonki
  • ryż jaśminowy

Pierś z kurczaka pokroić na kawałki.

Rozgrzać oliwę na patelni. Dodać pastę curry i cukier, wymieszać do rozpuszczenia cukru. Dodać kawałki kurczaka i chwilę smażyć. Zmniejszyć ogień, wlać mleczko kokosowe, dodać liście kafiru i sos rybny. Gotować bez przykrycia przez około 30 min. Pod koniec gotowania dodać mrożony groszek. Doprawić sokiem z limonki.

Podawać z ryżem jaśminowym, otartą skórką z limonki i kolendrą.

greencurry1

6 thoughts on “Zielone curry z kurczakiem

  1. Znam te smaki, znam. Pychota!!!
    Kurcze blade, fajna rymowanka. Wesoła, że chce się od razu ‚curry” zjeść. A nawet iść na zakupy po składniki.
    Ursa, Kpd.

  2. Ogromnie się cieszę. Ja lubię „wesołe”, ale jednak „konkrety”, a czasami comments innych mnie dobijają. Wyglądają jak „grzecznościowe ble, ble” i sygnał: też tu byłam/em i zapewnienie, że upiekę lub ugotuję. Rzadko są tacy co później dadzą znać jak im „wyszło”. Ja naprawdę to co czytam i oglądam bardzo cenię, wiem ile pracy „kosztuje” blog.
    Nie wiem, czy mogę Ci zasugerować, ale jeśli lubisz co dodaję, to zajrzyj na bloga (namiotle.pl), bo tam znajdziesz (klikając po lewej stronie w fotę z kubkiem na zdjęciu) opis (nr chyba 14 Ursa) mojej prawdziwej kulinarnej klapy. Nie biorę udziału w konkursie, ale nie mogłam nie opisać tego, co mi się zdarzyło jedyny raz, jak na razie do dzisiaj.
    pozdr, Ursa, Kpd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s