Kontakt Festiwal – relacja ze śniadania

śniadanie (18)Zatoka Sztuki w Sopocie to jedno z takich miejsc, gdzie można robić właściwie wszystko. Można udać się na koncert i potańczyć, odwiedzić restaurację i zjeść flądrę, paść plackiem na plaży i się opalać, albo przyjść 18 maja, zjeść śniadanie od Blogerek i popić sokiem Tymbark. W niedzielę  w ramach Kontakt Festiwal wraz z Olą, Mają, Kasią, Tosią i Agą (sprawczynią naszego uczestnictwa w wydarzeniu) częstowałyśmy tym, co dzień wcześniej (lub tego samego dnia rano) wyczarowałyśmy w kuchni. Jak widać, na frekwencję nie narzekałyśmy, a i pogoda dopisała.

śniadanie (12)Piękne stanowiska z palet, zielona trawa i leżaki. A do tego kolorowe słomki, patery i girlandy. O tak piękną oprawę zadbała Aga wraz ze sklepami: Scandiloft, Amazing Decor, Livebeautifully, Dots My Love. Fotografie zaś poczyniły Na trawie oraz indygo.tree.

4M2A8623

Restaurant Day 17 maja 2014

060Jak otworzyć Jednodniową Restaurację i udowodnić, że gdzie kucharek sześć, tam… jest co jeść? Ano prosto! Wystarczy napisać do pięciu wspaniałych Dziewczyn (Ani, Mai, Oli, Kasi, Magdy), czy mają ochotę podjąć wyzwanie, i otrzymać od nich jednoznaczne „TAK!”.

001

027

Ponad dwa miesiące temu (a może było to wcześniej? – należałoby sprawdzić w historii naszych rozmów na Facebooku, co nie jest łatwą sprawą, bo wymieniłyśmy ponad 7 tysięcy (!) wiadomości w tej (i nie tylko) sprawie, a do tego ponad 100 maili i mnóstwo rozmów telefonicznych) zaczęłyśmy przygotowania do naszego pierwszego Restaurant Day. Nie miałyśmy NICZEGO, prócz ogromnej motywacji i optymizmu!

Zaczęłyśmy od miejsca. Skoro będziemy mieć miejsce, to będziemy mieć już wszystko, co do szczęścia potrzebne. Miejsca wymarzyły nam się idealne – wszystkie w obrębie Głównego Miasta Gdańsk. Jak się później okazało – równie idealnie niedostępne. Kiedy jeszcze nie wiedziałyśmy, o tym, że niebawem mamy otrzymać odmowę do naszych wymarzonych kawałków ziemi, spotkałyśmy się i komisyjnie wybrałyśmy – Długie Pobrzeże, ogromny taras z drzewem przy Baszcie Łabędź. Nawet pierwszą nazwę naszej restauracji wymyśliłyśmy od owej baszty! „Sześć Tłustych Łabądków”. Ostatecznie zdecydowałyśmy się jednak na „Mi smakuje”, co wzięło się mniej więcej z takiego dialogo-monologu Mai: „Jak ktoś powie, że mu nie smakuje, to ja mu odpowiem: >>no trudno, MI SMAKUJE<<„. I tak też zostało. Jeszcze na tym samym spotkaniu ustaliłyśmy budżet, wstępny zarys menu, wygląd stoiska, promocję wydarzenia. Rozczarowanie spadło na nas, kiedy po uganianiu się z wnioskami, rozrysowywaniem mapek w odpowiednich skalach, czytaniem formularzy urzędów, zarządów, konstytucji i pism do papieża, dostałyśmy odmowę, aby wystawić naszą idealną restauracyjkę w idealnym miejscu. Wspominałam już, z kim współpracuję, i że są to najwspanialsze Dziewczyny na świecie? My mamy zrezygnować? MY? Z pomocą przyszło nam Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej. I to właśnie FRAG’owi należą się największe podziękowania! Bo to głównie dzięki nim w sobotę miałyśmy najlepsze miejsce, o którym mogłyśmy tylko śnić!

086Dzień przed wydarzeniem połowa z nas wzięła urlop, aby spędzić w kuchni cały dzień. Albo i całą noc, do godziny 2. tworząc girlandy i dekoracje. Sobota – 17 maja – była jednym z najlepszych dni. Życzę każdemu przeżycia tych samych emocji! Niewiarygodnie ogromna ekscytacja przeplatała się ze zmęczeniem i minimalnym stresem.

013

016Byłyśmy zaskoczone frekwencją i odbiorem. Sprzedałyśmy wszystko w trzy godziny! Kolejka ustawiała się po nasze wyroby, a my będąc w szóstkę nie nadążałyśmy z obsługą. Widok tłumu cieszył nas ogromnie! Jeszcze bardziej cieszyły nas pochwały, że smakowało, że wspaniały pomysł, oraz wracający goście po dokładki. Zdradzę Wam, że „na zapleczu” co rusz piszczałyśmy wspólnie, że nie dowierzamy. Poznałyśmy mnóstwo życzliwych ludzi, pozbierałyśmy sporo kontaktów. Pierwszymi naszymi gośćmi byli turyści z Helsinek, którzy promują wydarzenie Restaurant Day. W końcu to w Helsinkach narodziła się ta idea. Oto fotorelacja Nelli.

A tu znajdziecie inne relacje naszych Gości: Test smaku, Kwiat Pomarańczy, 3citizens.

073

059

070

W tym miejscu należą się też podziękowania dla wszystkich, bez których 17 maja nie byłby w takim kształcie w jakim był:

Wam – za obecność, za uśmiechy, za pochwały, za klimat, który tworzyliście, za wsparcie, za to że mimo chłodu robiliście zdjęcia, przysiedliście, kupiliście – jesteście wymarzoną klientelą!;

Oli, Mai, Ani, Magdy i Kasi – za ochocze zareagowanie na mój pomysł stworzenia restauracji, o czym żadna z nas nie miała zielonego pojęcia, za niesamowite zaangażowanie, za mnóstwo wsparcia, za dużo śmiechu, za niesamowitą przyjaźń, która powstała w czasie przygotowań i trwa do teraz;

Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej – za ogromną pomoc w organizacji miejsca, za zaangażowanie chłopaków, za danie nam nadziei, kiedy byłyśmy prawie zrezygnowane;

Instytutowi Kultury Miejskiej – za pozytywną reakcję na nasz pomysł oraz za leżaki, na których nasi wspaniali goście mogli odpoczywać, wcinając smakołyki;

Michałowi Turkowi (Turek Pomoże od kuchni), Radio Plus – za ogromne wsparcie w promocji wydarzenia, TUTAJ możecie posłuchać wywiadu z nami;

Mariuszowi z Fotolinea Fotografia – za uwiecznienie całego wydarzenia! Mariusz był z nami do ostatniego klienta, cierpliwie i czujnie łapiąc najbardziej apetyczne kadry.

009

004

058

W związku z dużą ilością pytań o przepisy na potrawy, które pojawiły się w restauracji Mi Smakuje, obiecałyśmy, że wszystkie opublikujemy na swoich blogach. Oto moja część wraz z przepisami.

039Trufle z burakiem:

  • 2 – 3 tabliczki gorzkiej czekolady (masa kakaowa min. 60%)
  • 1/2 – 3/4 szklanki puree z buraka (2-3 buraki w skórce zawinąć w folię aluminiową, piec w temp. 200’C do 1,5h; ostudzić, obrać, zblendować)
  • 1/2 szklanki śmietanki kremówki
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • kilka kropki esencji pomarańczowej
  • odrobina chilli
  • szczypta soli
  • 1 duża łyżka miodu
  • zmielone drobno suszone buraki (do kupienia w sklepie) lub kakao – do obtoczenia trufli

Do garnka o grubym dnie wlać kremówkę i rozpuścić w niej połamaną w kostki czekoladę. Mieszać do całkowitego rozpuszczenia czekolady, odstawić z ognia. Dodać puree z buraka oraz resztę składników, dokładnie wymieszać. Odstawić do ostudzenia, a następnie przełożyć do lodówki do stężenia. Po kilku godzinach wyjąć masę – powinna być elastyczna jak plastelina. Z masy formować kulki wielkości orzecha, obtoczyć w pudrze z suszonego buraka lub kakao. Podawać w papilotkach.

Jeśli masa jest zbyt krucha: postawić na małym ogniu, rozpuścić masę i dodać trochę kremówki. Jeśli za rzadka i nie tężeje: dodać kolejną tabliczkę czekolady.

003Mini pavlovy z lemon curdem, truskawkami i granatem:

  • 3 białka
  • szczypta soli
  • 200 g drobnego cukru lub cukru pudru
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka octu winnego
  • 1 szklanka kremówki 30%
  • 1 szklanka mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru (lub mniej)

+ lemon curd z tego przepisu + truskawki, granat do podania

Piekarnik nagrzać do 180’C. Na papierze do pieczenia narysować 4 okręgi o średnicy około 10-12 cm. Ubić białka ze szczyptą soli. Podczas ubijania dodawać po łyżce cukru. Pod koniec dodać mąkę oraz ocet. Piana powinna być bardzo sztywna i błyszcząca. Wyłożyć pianę na wcześniej narysowane okręgi. Wstawić do piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 100-120’C. Suszyć bezę przez około 1 godzinę. Im wyższa temperatura, tym beza będzie bardziej brązowieć. Ja lubię suszyć bezę w jak najniższej temperaturze (90-100’C), jednak trwa to dość długo. Beza jest gotowa, kiedy zarówno wierzch, jak i spód są sztywne, a beza lekko pęka. Studzimy bezy w wyłączonym piekarniku.

Kremówkę ubić na sztywno. Dodać mascarpone i cukier puder, ubijać.

Bezy „stroimy” kremami dopiero przez podaniem, gdyż bardzo łatwo chłonie wilgoć. Bezę posmarować kremową masą, polać lemon curd, przystroić owocami.

Lemoniada rabarbarowa:

  • 800 g rabarbaru
  • 3-4 litry wody
  • 1 szklanka cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • sok z 1 cytryny
  • pęczek listków mięty
  • opcjonalnie do nadania intensywniejszego różu lemoniadzie: mrożone maliny, jagody

Rabarbar obrać, pokroić w kawałki. W garnku rozpuścić cukry, dodać rabarbar. Smażyć rabarbar przez kilka minut. Wlać wodę. Dodać mrożone owoce, jeśli używamy. Zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować przez 15 minut. Odstawić do ostudzenia. Przed podaniem wlać sok z cytryny oraz wmieszać listki mięty.

Oraz: kanapki z gruszką, serem pleśniowym i sosem miodowo-balsamicznym + kanapki z grillowanym kurczakiem, camembertem i żurawiną.

041

Podsumowując, mimo spędzenia całego dnia i nocy w kuchni, mimo ogromnego zmęczenia, mimo obaw i stresu związanego z przygotowaniami, zdecydowałyśmy, że…

17 sierpnia 2014 otwieramy naszą drugą jednodniową restaurację! Do zobaczenia, Kochani, na kolejnej edycji Restaurant Day!

006

077

Śniadanie na polanie – Kontakt Festiwal

zatoka-sztuki-wejscie-glowneA z kolei w niedzielę 18 maja od godziny 11:00 spotkać będziecie mnie mogli w parku koło Zatoki Sztuki w Sopocie (Aleja Mamuszki 14), gdzie wraz z Mają, Olą, Kasią, Agnieszką, Tosią i Śliwką przygotujemy Śniadanie na polanie w ramach wydarzenia Kontakt Festiwal. I to wcale nie będzie taki zwyczajny poczęstunek! Bowiem Kontakt Festiwal trwa trzy dni, a każdy z tych dni jest wypełniony po brzegi działaniami skupionymi wokoło rodziny, ekologii, handmade, i tym podobne. Zachęcam do zapoznania się z programem, bo naprawdę jest w czym przebierać!

Co do samego poczęstunku – wraz z sokami Tymbark serwujemy Wam słodkości jak i wytrawności. Wszystko w wymarzonej oprawie, za którą odpowiada najsłuszniejsza w tym temacie osoba – Agnieszka (kto nie widział jak Agnieszka urządziła swoje mieszkanie, temu rozkazuję czem prędzej to uczynić, bowiem to jedno z najładniejszych mieszkań w Trójmieście!).

A żeby jeszcze bardziej Was zachęcić do udziału, zacytuję Olę i jej wspomnienia z dzieciństwa:

Moje najlepsze wspomnienia z dzieciństwa zawsze wiążą się z jedzeniem: między innymi kanapki z masłem i dżemem nad jeziorem, jeszcze w mokrym stroju, przykryta ręcznikiem, albo obieranie jajek na twardo podczas wyjazdu do lasu na grzyby czy jagody. Uwielbiam jeść na dworze, zawsze mam wtedy apetyt. Jeżeli Wy również, takie śniadanie na trawie na pewno jest dla Was i dla mnie idealne :)

zatokasztuki

Restaurant Day Poland w Gdańsku

ODR-plakat-5Jeśli hasło Restaurant Day jeszcze nie obiło się Wam o uszy, to koniecznie musicie wchłonąć w temat! To jedyny taki dzień kilka razy w roku, kiedy KAŻDY – pani Zosia z kiosku, pan Jerzy kierowca autobusu czy sześć blogerek kulinarnych z Gdańska – może stworzyć swoją własną jednodniową restaurację i niczym się nie martwiąc (no, prawie) sprzedawać swoje wyroby, wypieki i inne wymysły kulinarne. Idea Restaurant Day narodziła się w Helsinkach i to właśnie tam możecie przebierać w nieskończenie dużej ilości jednodniowych restauracji. Sprawdźcie zresztą sami na oficjalnej stronie Restaurant Day.

Nie wiem, gdzie swoje restauracje stworzą Zosia z kiosku i Jerzy z autobusu, ale dokładnie wiem, gdzie będziecie mogli spotkać sześć blogerek kulinarnych! W Gdańsku na Starym Mieście, a dokładniej na ulicy Ogarnej 118 w siedzibie FRAGu. Od godziny 12:00 oprócz mnie, będziecie mogli również spotkać Olę, Maję, Anię, Kasię i Magdę pod nazwą „Mi smakuje”. Menu powoli staje się mniej tajne, więc chętnie zdradzę Wam, że zakupić będzie można czekoladowe praliny, wytrawne tarty z łososiem lub wafle domowego wypieku. Przygotowania trwają już od ponad miesiąca, a wypiek wafli to wcale nie taka prosta sprawa! Jeśli więc jesteście ciekawi, czy wafle się udały, tarta smakuje wyśmienicie, a od pralin czekolada rozpływa się w ustach i Wasze nogi razem z nią, to zapraszam już w kolejną sobotę 17 maja do Gdańska!

A tymczasem zobaczcie jak wyglądały poprzednie edycje RD na całym świecie.

IMG_8740-copy-21-1024x682

201725_459339384105945_924582801_oI moje ulubione:

restaurantday-press3-642x960 (1)