Moje wakacje we Włoszech – Rzym i Kampania

20130907-DSC_1529Ach, co to były za wakacje! Przepiękny, tętniący życiem Rzym, malutkie kolorowe domki na stromych zboczach Wybrzeża Amalfi i niesamowicie lazurowa woda na Capri. Do tego chaotyczna, łamiąca wszelkie kodeksy jazda Włochów, ich otwartość, i wspaniała kuchnia. Kto choć raz był we Włoszech, wie, że już same widoki zwalają z nóg. O kulinariach Italii nie wspominając.20130901-IMG_1434

W Rzymie lądujemy w niedzielę wieczorem. Docieramy do miejsca, gdzie spędzimy dwie najbliższe noce, czyli u Andrea. Na dole, zaraz koło naszej kamienicy znajduje się genialna lodziarnia Gelatario, w której panują tłumy, ilekroć razy ją mijamy. Następnego dnia zaczynamy zwiedzanie Rzymu (o ile w ogóle to miasto da się w jeden dzień zaliczyć). Rzym warto zwiedzać na piechotę. A poniższa mapka (kliknijcie w mapę, aby powiększyć) przedstawia naszą jednodniową trasę.

rzymmapa

Wycieczkę zaczynamy od Placu św. Piotra i już wiem, że zupełnie nie przemyślałam tego punktu.

20130903-DSC_1378Mam na sobie krótkie szorty, co szybko przyuważam nie tylko ja. Nie wchodzimy, mamy pretekst do powrotu. Spacerujemy zatem po Placu, koło Zamku św. Anioła i Mostem Aniołów. Włócząc się uliczkami docieramy do Placu Navona, Panteonu i Pałacu Sejmu Włoskiego. Powoli już rozglądamy się za pierwszym posiłkiem, bo upał i chodzenie szybko nas wykańcza.

20130903-DSC_1399Regenerujemy siły w knajpce na Via Corso i docieramy do Piazza del Popolo. Stąd mamy już tylko jedno w głowie – paść plackiem na trawie w Ogrodach Borghese. Siły jednak nie chcą się już nabierać, a Arturowi doskwierają mocne odciski, więc wracamy do domu, na włoską sjestę. Popołudniu, kiedy upał już słabnie, ponownie uderzamy na podbój Rzymu. Zaczynamy od Schodów Hiszpańskich, gdzie oblegany jest każdy ich stopień przez włoską młodzież i turystów. Zjadamy pierwszą pizzę podczas pobytu w klasycznej, rodzinnej pizzerii. Następnie kierujemy się do Fontanny Trevi. Przechodzimy koło Pałacu w Kwirynale i Placu Weneckiego, by w końcu dotrzeć do Forum Romanum, a następnie Koloseum.

20130903-DSC_1434Jesteśmy wykończeni i zachwyceni Wiecznym Miastem. Muszę przyznać, że to jedno z najpiękniejszych miast europejskich. Na pewno tam wrócę. Chociażby dla tych wszystkich lodziarni.

20130903-DSC_1400

Kolejnego dnia opuszczamy Rzym i udajemy się na Wybrzeże Amalfi, gdzie spędzamy resztę naszego pobytu.

20130907-DSC_1579Mieszkamy u Piero i jego rodziny w przytulnym pensjonacie zaraz przy plaży w Maiori. Piero codziennie przygotowuje śniadania. Szykuje nam tomato bread z pomidorków koktajlowych ze swojego ogrodu, kremową kawę z kawiarki i miód od znajomego. Opowiada nam swoje historie, a my raczymy się przysmakami na jego tarasie z widokiem na morze.

Print

Codziennie mamy ten sam rytuał – plaża rano, miasto wieczorem. Plaże są wąskie i kamieniste, umieszczone między stromymi klifami, niezwykle urokliwe, z lazurową, ciepłą wodą.

20130905-IMG_1483Wieczorami udaje nam się dotrzeć do sąsiadującego Minori, a także pięknego Amalfi i jeszcze piękniejszego Positano, oraz Ravello (do którego docieramy po kilku kilometrach schodkami w górę).

amalficoast

20130905-IMG_1499

20130905-IMG_1500

20130904-IMG_1473Wszystkie te miejscowości są tak piękne, że miałoby się ochotę umrzeć, patrząc na zwisające z urwisk domki. Pod wpływem widoków szybko zapomina się też o tym, że w pocie czoła trzeba było wdrapać się na górę, aby je obejrzeć. Zresztą, co ja opowiadam, zdjęcia mówią same za siebie.

20130907-DSC_1519

20130907-IMG_1521

Jednego dnia odwiedzamy też promem Capri, gdzie lazurowa woda obserwowana z samego szczytu aż się prosi, żeby do niej wskoczyć. Z tego szczytu. Aż się marzy posiadanie wówczas choćby najmniejszej łódki, żeby leniwie dryfować sobie wzdłuż brzegu, i skakać do wody wprost zza burty.

20130907-DSC_1546

20130907-DSC_1524

20130907-DSC_1551W drodze powrotnej zahaczamy jeszcze o Neapol. Jesteśmy rozczarowani, jak brzydkie i zaniedbane może być miasto, więc nie zostajemy tam długo, tym bardziej, że najlepsza pizzeria w mieście okazuje się być zamknięta.

20130909-DSC_1605

20130909-DSC_1603

20130909-DSC_1593Na autostradzie do Rzymu zaczyna się nasza największa przygoda, bowiem wtaczamy się w największe korki, i już wiemy, że nie zdążymy na samolot. Przydaje się jednak superbrawurowa jazda Artura rodem z Włoch, która omija wszystkie kolejki do bramek prawie poboczem (haha!) oraz robieniem oczu kota ze Shreka. Tym sposobem wpadamy przed samym zamknięciem odprawy na lotnisko. W torbie mam kilka paczek makaronów, pesto i czekoladowe ciastka. Jestem szczęśliwa.20130907-DSC_1586

Reklamy