Rzym w dwa dni?

20160830-DSC_4597Kocham Włochy! Co tu dużo mówić. Nie tak bardzo jak Francję, a szczególnie mój formidable Paryż, lecz we Włoszech jest to coś, do czego chce się zawsze wracać. Pogoda, widoki, jedzenie, przyroda? Tanie loty? :)

Zatem we wrześniu za cel dwutygodniowego urlopu wybraliśmy Włochy. Konkretniej, ich południową część, Apulię. Zaś po drodze Rzym i Sorrento.

W Rzymie spędziliśmy raptem dwa dni z kawałkiem. Po kilku latach musiałam do niego wrócić. Bo Rzym jest wspaniały (pisałam o nim już TUTAJ)! Do zwiedzania, do wałęsania po uliczkach, do siedzenia na schodach z kawałkiem pizzy czy najlepszymi na świecie lodami.

20160830-DSC_4619

Po przylocie do Rzymu późnym wieczorem zatrzymaliśmy się w małym, budżetowym hoteliku przy stacji Termini. To wygodna lokalizacja, nie za droga, a stąd do centrum chwilkę piechotą. Oczywiście nie pominęliśmy największych atrakcji i zabytków Rzymu. Do żadnych z atrakcji nie kupujemy jednak biletów wstępu, nie stoimy w kolejkach, po prostu spacerujemy i przyglądamy się temu miastu.

Moje ulubione miejsca i co warto zobaczyć w Rzymie:

20160829-IMG_6639

Bazylika św. Piotra – wstęp jest darmowy, a kolejka szybko się posuwa i nie odstrasza jak w przypadku zwiedzania innych części Watykanu. Tym razem byłam przygotowana i ubrałam się należycie. Bazylika św. Piotra zachwyca nie tylko z samego Placu św. Piotra czy Mostu św. Anioła, ale przepiękne jest jej wnętrze. Bazylika przede wszystkim jest przeogromna! Mieści się tu pokaźna ilość kaplic (mdz.in. Piety Michała Anioła, czy św. Sebastiana z grobem Jana Pawła II) i ołtarzy. Mnie urzekły między innymi zdobienia na kopule i marmurowa posadzka.

20160830-DSC_4600

Most św. Anioła – idąc od strony Watykanu siłą rzeczy przechodzimy przez Most św. Anioła. Zamknięty dla ruchu samochodowego przeprowadza nas nad rzeką Tyber z Watykanu do centrum Rzymu. Zapatrzcie się nie tylko w zostający w oddali Watykan, ale i figury aniołów, które strzegą przejścia między miastem a miejscem świętym.

Plac Navona – kolejne miejsce, gdzie choć na chwilę możemy przysiąść (chociażby na Fontannie Czterech Rzek) z kawałkiem pizzy, szpatułą lodów czy panini, i chłonąć atmosferę płynącą z pobliskich knajpek, ulicznych malarzy i grajków.

Panteon – mieści się na małym, uroczym placyku Piazza della Rotonda. Wstęp jest bezpłatny. Lubię przysiąść na jednej z niewielu ławek. Odpocząć, pomyśleć, poobserwować. Spojrzeć w górę na jedyne nieosłonięte okno, w kopule. Jest spokojnie i nie tłumnie. I chłodno. Co najmniej pół godziny odpoczynku od upału.

Plac Wenecki – wraz z ogromną budowlą Ołtarzem Ojczyzny. Najlepiej prezentuje się w nocy.

Fontanna di Trevi  cóż że zachwycająca jak przeokropnie dużo tu ludzi! Zrobić zdjęcie i uciekać. Wrócić ewentualnie w nocy. Dla chętnych – wrzucić drobniaka, przez ramię, za siebie. Jedna moneta wróży ponowną wizytę w Rzymie, dwie – romans, trzy – ślub (w trosce o fontannę nie wrzuciłam żadnej, ups!). Monety co jakiś czas są wyławiane.

Schody Hiszpańskie – romantyczne miejsce spotkań Rzymian, a zwłaszcza par. Szczególnie wiosną, kiedy schody przystrojone są ogromem kwiatów. Poczujcie się przez chwilę jak Audrey Hepburn i Gregory Peck w „Rzymskich wakacjach”.

20160830-DSC_4616

Ogrody Borghese – przeogromny teren parku położonego na wzniesieniu, do którego dostaniemy się z Placu del Popolo i od razu trafimy na taras z widokiem na dachy Rzymu. Przechodząc w głąb parku możemy znaleźć schronienie przed upałem na niejednym trawniku czy przy stawie, po którym pływają łódki.

20160828-IMG_6611

Forum Romanum – oczywiście, nie wchodzimy na jego teren. Doskonale cały teren widać z Kapitolu.

Pałac w Kwirynale – przechodzimy przed Pałacem kierując się już w stronę Koloseum. Siedziba prezydenta Włoch.

Usta Prawdy – i znów kolejka, kolejka, miasto kolejek! Na szczęście nie mamy potrzeby uciachania ręki (i kilku €), więc omijamy kolejkę i nie wchodzimy do środka. Usta Prawdy jednak są doskonale widoczne z perspektywy chodnika.

20160830-DSC_4710

Koloseum – zdecydowanie w nocy! Koloseum jest wówczas przepięknie podświetlone. Siadamy na murku i po prostu patrzymy, robimy zdjęcia, trzymamy się za ręce. Rzym nocą jest bardzo romantyczny!

20160829-IMG_6658

20160830-DSC_4625

Campo de’ Fiori  niekoniecznie wszyscy turyści tutaj docierają. Z pewnością nie wycieczki. Na Placu Campo de’ Fiori zwykle natkniemy się na targ ze świeżutkimi warzywami i owocami czy kwiatami. Dookoła knajpki i sklepiki. W tratorii za rogiem Włoszka wyrabia makarony. Jest spokojnie, bo cały zgiełk pozostał kilka uliczek dalej.

20160831-DSC_4773

Zatybrze (Trastevere)  mam wrażenie, że fala turystów zostaje na drugim brzegu Tybru i nigdy tutaj nie dociera. A przecież tutaj tak pięknie. Wąskie uliczki, obdrapane kamieniczki, klimatyczne knajpki i kafejki. Dużo więcej tu spokoju i luzu. Jeśli więc masz już dosyć szalonych tłumów pod fontanną di Trevi, kolejek do Watykanu i restauracji z angielskim menu, udaj się na Zatybrze. Dotrzyj tutaj zahaczając po drodze o wysepkę na rzece Tyber – Isola Tiberina.

20160830-IMG_6672

Gdzie tanio zjeść:

Pizzeria Baffetto, Via del Governo Vecchio, 114 – absolutnie musicie tutaj zjeść! To chyba najlepsza pizza, jaką jadłam w życiu. W równie genialnej atmosferze. Ciasna, klimatyczna, dwupoziomowa knajpka, która nie wyczyści Waszego portfela. Na pizzę trochę się czeka, sąsiad przy stoliku obok może trącić Cię łokciem, kelner pospiesznie wymienia papierowe nakrycia, jest bardzo głośno i włosko! Wieczorem ustawia się kolejka do wejścia. Rezerwacja? O ile zapamiętają, że dzwoniliście :)

Pizzeria Baffetto mieści się w jednej z moich ulubionych części Rzymu – okolic Placu Navona. W wąskich uliczkach pełno tu knajpek i sklepików. Zaraz obok Baffetto genialna lodziarnia Frigidarium.

20160830-DSC_4656

Frigidarium, Via del Governo Vecchio, 112 – to nieprawda, że w każdej gelaterii we Włoszech zjesz wspaniałe lody. Jednak we Frigidarium zjesz je na pewno! Mówię to ja i Włosi, którzy wyrywają się z biur podczas sjesty, żeby tu wpaść.

20170105-IMG_6613

Pastificio, Via della Croce, 8 – super budżetowa i przyzwoita pasta. Woda (lub wino) za darmo. To nie restauracja, a jedynie niewielki sklepik z makaronami. Dostajesz makaron w plastikowy pojemnik, plastikowe sztućce i zajadasz na pobliskim murku.

Cajo & Gajo, Piazza di San Calisto, 10 – fantastyczna obsługa i budżetowe ceny. Knajpka znajduje się w zacisznym miejscu na Zatybrzu i serwuje pyszne mdz. in. pyszne śniadania i kawę. I co jeszcze raz powtórzę – niespotykana obsługa!

20160831-DSC_4797

Osteria da Luciano, Via Giovanni Amendola, 73 – dość niepozorna, malutka knajpka niedaleko dworca Termini prowadzona przez uroczego Włocha. Otoczenie nie zachwyca, ale dania są proste i przesmaczne! Tanio!

20160829-DSC_4546

Rzym nie przestaje mnie zachwycać. To dobra destynacja na dłuższy weekend. Warto tu spędzić trzy dni w niespiesznym tempie. Loty są bardzo dostępne, a rezerwowane odpowiednio wcześniej – niedrogie.

20160830-DSC_4667

Mogłabym wyliczyć sto powodów, dla których mam ochotę ciągle tutaj wracać. Mnogość dzieł sztuki i architektury, wąskie uliczki ze starymi kamienicami, mosty nad Tybrem, dostępność wszystkich miejsc bez brania komunikacji miejskiej, włoska kuchnia, włoskie lody (!), włoski język. Rzym za dnia i nocą (!). Pisząc ten post znów za nim zatęskniłam!

Rzym

Moje wakacje we Włoszech – Rzym i Kampania

20130907-DSC_1529Ach, co to były za wakacje! Przepiękny, tętniący życiem Rzym, malutkie kolorowe domki na stromych zboczach Wybrzeża Amalfi i niesamowicie lazurowa woda na Capri. Do tego chaotyczna, łamiąca wszelkie kodeksy jazda Włochów, ich otwartość, i wspaniała kuchnia. Kto choć raz był we Włoszech, wie, że już same widoki zwalają z nóg. O kulinariach Italii nie wspominając.20130901-IMG_1434

W Rzymie lądujemy w niedzielę wieczorem. Docieramy do miejsca, gdzie spędzimy dwie najbliższe noce, czyli u Andrea. Na dole, zaraz koło naszej kamienicy znajduje się genialna lodziarnia Gelatario, w której panują tłumy, ilekroć razy ją mijamy. Następnego dnia zaczynamy zwiedzanie Rzymu (o ile w ogóle to miasto da się w jeden dzień zaliczyć). Rzym warto zwiedzać na piechotę. A poniższa mapka (kliknijcie w mapę, aby powiększyć) przedstawia naszą jednodniową trasę.

rzymmapa

Wycieczkę zaczynamy od Placu św. Piotra i już wiem, że zupełnie nie przemyślałam tego punktu.

20130903-DSC_1378Mam na sobie krótkie szorty, co szybko przyuważam nie tylko ja. Nie wchodzimy, mamy pretekst do powrotu. Spacerujemy zatem po Placu, koło Zamku św. Anioła i Mostem Aniołów. Włócząc się uliczkami docieramy do Placu Navona, Panteonu i Pałacu Sejmu Włoskiego. Powoli już rozglądamy się za pierwszym posiłkiem, bo upał i chodzenie szybko nas wykańcza.

20130903-DSC_1399Regenerujemy siły w knajpce na Via Corso i docieramy do Piazza del Popolo. Stąd mamy już tylko jedno w głowie – paść plackiem na trawie w Ogrodach Borghese. Siły jednak nie chcą się już nabierać, a Arturowi doskwierają mocne odciski, więc wracamy do domu, na włoską sjestę. Popołudniu, kiedy upał już słabnie, ponownie uderzamy na podbój Rzymu. Zaczynamy od Schodów Hiszpańskich, gdzie oblegany jest każdy ich stopień przez włoską młodzież i turystów. Zjadamy pierwszą pizzę podczas pobytu w klasycznej, rodzinnej pizzerii. Następnie kierujemy się do Fontanny Trevi. Przechodzimy koło Pałacu w Kwirynale i Placu Weneckiego, by w końcu dotrzeć do Forum Romanum, a następnie Koloseum.

20130903-DSC_1434Jesteśmy wykończeni i zachwyceni Wiecznym Miastem. Muszę przyznać, że to jedno z najpiękniejszych miast europejskich. Na pewno tam wrócę. Chociażby dla tych wszystkich lodziarni.

20130903-DSC_1400

Kolejnego dnia opuszczamy Rzym i udajemy się na Wybrzeże Amalfi, gdzie spędzamy resztę naszego pobytu.

20130907-DSC_1579Mieszkamy u Piero i jego rodziny w przytulnym pensjonacie zaraz przy plaży w Maiori. Piero codziennie przygotowuje śniadania. Szykuje nam tomato bread z pomidorków koktajlowych ze swojego ogrodu, kremową kawę z kawiarki i miód od znajomego. Opowiada nam swoje historie, a my raczymy się przysmakami na jego tarasie z widokiem na morze.

Print

Codziennie mamy ten sam rytuał – plaża rano, miasto wieczorem. Plaże są wąskie i kamieniste, umieszczone między stromymi klifami, niezwykle urokliwe, z lazurową, ciepłą wodą.

20130905-IMG_1483Wieczorami udaje nam się dotrzeć do sąsiadującego Minori, a także pięknego Amalfi i jeszcze piękniejszego Positano, oraz Ravello (do którego docieramy po kilku kilometrach schodkami w górę).

amalficoast

20130905-IMG_1499

20130905-IMG_1500

20130904-IMG_1473Wszystkie te miejscowości są tak piękne, że miałoby się ochotę umrzeć, patrząc na zwisające z urwisk domki. Pod wpływem widoków szybko zapomina się też o tym, że w pocie czoła trzeba było wdrapać się na górę, aby je obejrzeć. Zresztą, co ja opowiadam, zdjęcia mówią same za siebie.

20130907-DSC_1519

20130907-IMG_1521

Jednego dnia odwiedzamy też promem Capri, gdzie lazurowa woda obserwowana z samego szczytu aż się prosi, żeby do niej wskoczyć. Z tego szczytu. Aż się marzy posiadanie wówczas choćby najmniejszej łódki, żeby leniwie dryfować sobie wzdłuż brzegu, i skakać do wody wprost zza burty.

20130907-DSC_1546

20130907-DSC_1524

20130907-DSC_1551W drodze powrotnej zahaczamy jeszcze o Neapol. Jesteśmy rozczarowani, jak brzydkie i zaniedbane może być miasto, więc nie zostajemy tam długo, tym bardziej, że najlepsza pizzeria w mieście okazuje się być zamknięta.

20130909-DSC_1605

20130909-DSC_1603

20130909-DSC_1593Na autostradzie do Rzymu zaczyna się nasza największa przygoda, bowiem wtaczamy się w największe korki, i już wiemy, że nie zdążymy na samolot. Przydaje się jednak superbrawurowa jazda Artura rodem z Włoch, która omija wszystkie kolejki do bramek prawie poboczem (haha!) oraz robieniem oczu kota ze Shreka. Tym sposobem wpadamy przed samym zamknięciem odprawy na lotnisko. W torbie mam kilka paczek makaronów, pesto i czekoladowe ciastka. Jestem szczęśliwa.20130907-DSC_1586