Penne z białą czekoladą i kozim serem

pennebialaczekolada1Od 1. grudnia jestem na urlopie. Układam trzecie z kolei pudło puzzli, wyrzucam połowę zawartości domu, oglądam filmy i seriale, włóczę się po knajpach i galeriach, czyli robię to, co dokładnie na urlopie robić się powinno – rozleniwiam się. A jak rozleniwienie to ciepłe kluchy. Z białą czekoladą, pyszne! Powiedziałam o nich, że trochę smakują jak… leniwe. Serio.

Składniki:

  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 mała biała cebula, posiekana
  • 350 g makaronu penne
  • 1/2 litra wina
  • 1/2 litra wody
  • 2 łyżki mleka
  • 1/2 łyżki soli
  • 1 tabliczka czekolady
  • 125 g mascarpone
  • 60 g kremowego serka koziego
  • 2 łyżki mleka
  • pistacje, gorzka czekolada

pennebialaczekolada2Na dużej patelni rozgrzać oliwę, zeszklić cebulę. Dodać (suchy) makaron penne i smażyć chwilę, aby oliwa oblepiła makaron. Dolać wino, wodę, mleko. Dodać sól. Gotować na małym ogniu do momentu aż makaron wchłonie wino i wodę, i będzie al dente (jeśli makaron będzie nadal za twardy, dolać wodę).

W kąpieli wodnej rozpuścić białą czekoladę. Dodać mascarpone, ser kozi i mleko. Przełożyć odcedzone penne do miski z sosem czekoladowym i wymieszać.

Podawać z posiekanymi pistacjami i tartą gorzką czekoladą.

pennebialaczekolada

Au revoir, Paris!

20141122-IMG_4015Z Paryża wróciłam już tydzień temu, lecz nadal pozostaję pod jego wrażeniem. Mimo listopadowego chłodu, jesień to piękna pora, żeby zwiedzać Paryż. Pieszo.

20141119-IMG_3870

Od samego początku nastawiałam się na omijanie muzeów – w Luwrze już byłam, a formy statyczne niespecjalnie mnie intrygują, zwłaszcza kiedy dni w Paryżu mam tylko cztery. Wolę chłonąć miasto – przyglądać się paryskiej ulicznej modzie (!), witrynom boulangerie, pattiserie i niezliczonej ilości knajpek, obserwować mieszkańców podczas odpoczynku w parku, przechadzać się uliczkami i jeździć rowerem w paryskich korkach (sport ekstremalny, zwłaszcza na rondzie). Przez cztery dni czułam się jak prawdziwa Parisienne.

20141118-IMG_3791Paryż najlepiej zwiedzać pieszo (poruszamy się wszak w ramach 1 zony, która nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać), a nocleg zarezerwować blisko centrum (omijając skrajne dzielnice północne i 10.). My wynajęliśmy przez airbnb.com mieszkanie na Bastylii – perfekcyjna baza wypadowa blisko ścisłego centrum – jednak nie tak droga, bo to już 11. dzielnica.

20141118-IMG_3787Codziennie rano raczymy się bagietkami z piekarni, a z dnia na dzień jemy coraz bardziej śmierdzące sery. W porze lunchu łapiemy w rękę crepes, wieczorem ustawiamy się w kolejkę do najlepszej azjatyckiej knajpki w Paryżu. Próbujemy też macarons i na próżno szukamy kasztanów na Placu Pigalle. Trochę buszujemy w okolicach Chatelet w vintage shopach, które są prawdziwym rajem dla poszukiwaczy modnych perełek.

20141118-IMG_3846

20141119-IMG_3890

W listopadzie calusieńki Paryż ustrojony jest już na święta. Warto zerknąć w tym okresie do Galerii Lafayette i La Grande Epicerie lub najzwyklej przejść się wzdłuż Champs Elysees.

20141120-IMG_3966

Nie wolno Wam zapomnieć również o Montmartre. Oprócz obowiązkowych symboli – Sacre Coeur, Moulin Rouge i kilka innych wiatraczków – stąd rozpościerają się najpiękniejsze widoki na panoramę Paryża, i tutaj są najpiękniejsze wąskie uliczki i schody.

20141120-IMG_3963

20141120-IMG_3962

Przewodnik realizujemy od a do z, więc w dzień wylotu możemy pozwolić sobie na ponowne leniwe przejście pod Wieżę Eiffla, a po drodze zjeść lody Berthillon o smaku solonego karmelu, odwiedzić Gare de Lyon i przejść Rue Saint Dominique.

20141121-IMG_4016

20141121-IMG_4013

20141121-IMG_4019I najlepsze na koniec: iluminacje na Wieży Eiffla, które odbywają się wieczorami tylko (niestety) co pełną godzinę, więc warto nie biec na nie na dwie minuty przed rozpoczęciem. A później rozpaczać, że należałoby przeczekać kolejną godzinę pod wieżą, żeby jeszcze raz to obejrzeć. Jako i my zrobiliśmy.

20141119-IMG_3927